Materiały prasowe ze strony teatru.

Piloci, czyli jak w ciekawej formie przedstawić historię.

2 Komentarze
Spektakle

Jak wiecie, musical jest moją ulubioną formą teatralną i pod jego postacią podoba mi się nawet najmniej lubiany przeze mnie przedmiot, jakim jest historia. Mowa tutaj o Pilotach.

Jest to musical według scenariusza Wojciecha Kępczyńskiego, na codzień wystawiany w moim ulubionym Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie. Spektakl przedstawia historię bitwy o Anglię oraz pilotów RAF-u biorących w niej udział. Wątek miłosny, którego tłem są ważne wydarzenia historyczne, jest elementem fikcyjnym.

Opowieść rozpoczyna się w naszych czasach, kiedy chłopiec o imieniu Wojtek gra w grę pod tytułem „Bitwa o Anglię”. W pewnym momencie ekran, na którym wyświetlano grę rozsuwa się i ukazuję dawną, przedwojenną Warszawę – dokładnie z 1939 roku. Na początku ludzie w mieście są szczęśliwi, tańczą i śpiewają, ale niebawem dowiadują się, że wybuchła wojna. Wtedy tytułowi bohaterowie – Piloci: Jan, Franek, Stefan i Maks – muszą wyjechać do Anglii, by tam walczyć z Niemcami. W Warszawie zostaje narzeczona Jana – aktorka i wokalistka o imieniu Nina – i musi samotnie radzić sobie z chciwym i nieco przerażającym prezesem – dyrektorem teatru, który zmusza ją do występów dla Niemców. Podczas wojny wydarzają się różne smutne, nieprzewidziane i czasem niezrozumiałe rzeczy, o których nie napiszę, bo wtedy zdradziłabym zbyt wiele szczegółów.

Piloci to pierwszy spektakl Wojciecha Kępczyńskiego, który wymyślił i stworzył od początku do końca. Wcześniej wystawiał najsłynniejsze, światowe premiery, ale nie rzadko na inny sposób – po swojemu (na przykład Mamma Mia!). Na scenie pojawia się nie tylko typowa scenografia, ale też ekrany LED – owe poruszające się po scenie, co daje płynny efekt przejść w różne miejsca oraz czasy. W przypadku Pilotów sceneria zmienia się ponad 30 razy.

Zdjęcie na ściance w TM Roma ;)

Zdjęcie na ściance w TM Roma 😉

Ten spektakl widziałam 3 razy i moja ulubiona postać – pilot Franek – została zagrana za każdym razem przez tą samą osobę, Pawła Kubata. Franek był energiczny, spontaniczny i śmieszny, lubiłam go za pozytywne poczucie humoru prawie w każdej sytuacji. Podobała mi się też postać porucznika Pilkingtona zagrana przez Roberta Rozmusa. Wydaje mi się, że Pilkington chce być poważny ze względu na swoje stanowisko, ale w środku jest rozrywkowym człowiekiem. Szczerze mówiąc, czekałam, aż porucznik zostanie zagrany właśnie przez Rozmusa, którego znałam z roli Billa w romowskiej wersji Mamma Mii!. Lubianą przeze mnie postacią jest też Nina, której niestety nie udało mi się zobaczyć w wykonaniu Zosi Nowakowskiej – aktorki znanej mi również z Mamma Mii!. Za to trzy razy w tej roli widziałam Edytę Krzemień, jeden z najlepszych musicalowych głosów w Polsce, ale nadal ze zniecierpliwieniem czekam na Zosię Nowakowską. Może następnym razem się uda…

Muzykę do musicalu skomponowali bracia Jakub i Dawid Lubowicz. Piosenka Nie obiecuj nic jest utworem wiodącym przez cały spektakl, a jej melodia częściami pojawia się w innych. Moją ulubioną piosenką jest ta tytułowa – Piloci, ale podoba mi się też Pan Hurricane, podczas którego można zobaczyć najlepszą i najbardziej dynamiczną choreografię autorstwa Agnieszki Brańskiej.

Spektakl ten bardzo mi się podobał i cieszę się, że mogłam go zobaczyć więcej niż raz, za każdym razem dostrzegałam coraz więcej. Zachęcam wszystkich serdecznie do dowiedzenia mojego ukochanego Teatru Roma w Warszawie bo naprawdę warto! Takiego przedstawienia jeszcze w Polsce nie było!

Ekran przed Teatrem Roma.

Ekran przed Teatrem Roma.

Teatr Muzyczny Roma, ceny biletów: 100-130 zł

 

Opublikował/a

Mam na imię Marta, mam 14 lat. Od ponad roku moją największą pasją jest teatr, a dokładnie teatr muzyczny. Miłością do teatru zaraziła mnie moja mama – pierwszy spektakl („Metro”) pokazała mi kiedy miałam 10 lat i od tamtej pory oglądanie przedstawień muzycznych to moje ulubione zajęcie. Odkąd poznałam musical nie umiem wyobrazić sobie miesiąca bez przynajmniej jednej wycieczki do teatru, choć zazwyczaj jest ich trochę więcej…

2 thoughts on “Piloci, czyli jak w ciekawej formie przedstawić historię.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s